Świadectwa

Doświadczam prawdziwej wolności

Piszę to z perspektywy osoby, która przeszła zarówno przez terapię indywidualną, jak i grupową. Piszę, żeby dodać odwagi wszystkim osobom konsekrowanym, które być może stają przed tym wyborem i wahają się, czy zrobić jeden krok naprzód, czy też pozostać na miejscu – dobrze znanym i bezpiecznym, ale zarazem takim, które zaczyna uwierać… Z całego mojego doświadczenia mogę powiedzieć: nie będzie łatwo, ale będzie WARTO! Terapia indywidualna była dla mnie swoistym preludium, czymś, co mnie przygotowało do terapii grupowej, w której uczestniczyłam jako DDRD. Te indywidualne spotkania dały pewne wskazówki, sygnały, że coś trzeba przemyśleć, nad czymś się zastanowić, do czegoś wrócić. I nieraz było to bardzo trudne. Nie obyło się bez pewnej dozy cierpienia. Natomiast terapia grupowa była doskonałym uzupełnieniem tego, co odkryłam na indywidualnych spotkaniach. W czasie tych zjazdów grupowych niejednokrotnie powracało do mnie to, co usłyszałam już wcześniej w cztery oczy, z tym że teraz stało się dużo bardziej wyraźne i oczywiste. Było to w całości bardzo bogate doświadczenie. Przyniosło ze sobą dużą dawkę zarówno trudu i cierpienia, jak też radości i poczucia więzi z tymi, którzy tą drogą przechodzili razem ze mną. Na koniec mogę tyko powiedzieć DZIĘKUJĘ! Zarówno organizatorom, jak i całej grupie. Dzięki nim dużo większa jest moja samoświadomość i czuję, że patrzę wstecz na mój bagaż doświadczeń jako na coś cennego, dzięki czemu jestem teraz silniejsza i bogatsza. Natomiast w przyszłość patrzę z dużo większym pokojem wewnętrznym i uczuciem, którego po raz pierwszy doświadczam z taką mocą – uczuciem prawdziwej WOLNOŚCI. A właśnie „ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!

s. M.M.

CHCIAŁAM  ODNALEŹĆ  SIEBIE

Drogi Przyjacielu!

Pragnę podzielić się z Tobą pewnym doświadczeniem, które przerodziło się w proces. Trwa on dalej, a rozpoczął się właśnie tu, na terapii. Należę do tych osób, do których pasują, często znienawidzone i niechciane, trzy litery: DDA. Jak trafiłam do grupy wsparcia? W swoim życiu doszłam do takiego etapu, gdzie nie umiałam wytrzymać sama ze sobą. Chciałam wiedzieć, co jest moim problemem, a co nie. Chciałam też nazwać rzeczy po imieniu, by nie straszyły mnie już więcej. A przede wszystkim chciałam odnaleźć siebie. W akcie desperacji poprosiłam o pomoc w formie terapii. Dlaczego taka forma? Ponieważ moja rodzona siostra przeszła terapię wcześniej. I widząc jakie to przyniosło efekty w jej życiu, zapragnęłam też zakosztować takiego sukcesu. To właśnie jej postawa dodała mi odwagi. I tak trafiłam pod skrzydła sióstr od Aniołów. Idąc tam wiedziałam, że może boleć, że może być trudno i że czasem przyjdzie mi zapłakać. A najbardziej bałam się wspólnoty, jaką tam spotkam. Przyznam Ci się, Przyjacielu, że na pierwsze wspólnotowe spotkanie postawiłam wszystkie tarcze obronne, jakie miałam i jakie tylko przyszły mi do głowy. Ale wspólnota okazała się dla mnie wielkim darem. W momencie, kiedy było mi najtrudniej, to ona nie pozwoliła mi zamknąć się we własnej skorupie, ale „otworzyła szeroko ramiona” i zapewniła, że razem przejdziemy tę niecodzienną drogę. I rzeczywiście tak było i nadal jest. Dziś jestem wdzięczna, szczęśliwa i wolna. A piszę to, by zapewnić Cię, że pomimo trudu, łez i bólu – warto! NAPRAWDĘ  WARTO !!!

Św. Paweł pisze: „Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności” (Ga 5, 13a). Właśnie tak się czuję – WOLNA ! Dziś, kiedy na to wszystko patrzę, uśmiecham się sama do siebie, gdyż zobaczyłam, że właśnie taką, z „bliznami” na ciele i duszy, powołał mnie Pan.

Pragnę na koniec wyrazić swoją wdzięczność całej mojej grupie, jak i prowadzącym – „dwóm aniołom”. Dziękuję Bogu za Was, za doświadczenie piękna bycia i stawiania małych kroków do przodu. Dziękuję za to, co było trudne, ale co jednocześnie przyniosło radość, satysfakcję i wesele.

„Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się słudzy Boga.
Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie,
Gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo!” /Exultet/.

Z modlitwą – Twoja siostra M. Natalia